Makaron z jogurtem, zielonym groszkiem i chili

groszekzmakaronem

Studiując książki kucharskie Yotama Ottolenghiego można zauważyć, że przepisów z użyciem makaronu jest w nich bardzo niewiele. Królują kasze i ryże, podawane z mięsem lub dużą ilością warzyw. Nic więc dziwnego, że to właśnie ten przepis na tle innych, szybko zapadł mi w pamięć. Apetyczne zdjęcia z „Jerozolimy” można pożerać wzrokiem, a smaki potraw na długo pozostają żywe. Danie jest kremowe i delikatne za sprawą groszku i jogurtu greckiego, a pikanterii dodają mu orzechy piniowe (w moim przypadku słonecznik) smażone w płatkach chili.

Płatki chili można przygotować samodzielnie.  W tym celu potrzebna jest wysuszona czerwona ostra papryka, którą pozbawia się nasion, a następnie rozdrabnia za pomocą blendera na niewielkie kawałki. Przechowuję je w zamkniętym słoiku, aby nie straciły swojego aromatu. Można też kupić gotowe płatki chili w sklepach stacjonarnych lub internetowych. W rejonach Turcji i Syrii istnieją odmiany różniące się między sobą stopniem uwędzenia, ostrością, głębią smaku, słodkością i kwaśnością. Autor „Jerozolimy” jako swoje ulubione wymienia odmiany Urfa, Aleppo i Kirmizi biber, które niestety są trudno dostępne w naszym kraju.

DSC_0500mDSC_0499m

Składniki na 6 porcji:

  • 500 g jogurtu greckiego
  • 150 ml oliwy
  • 4 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • 500 g świeżego zielonego groszku lub mrożonego po rozmrożeniu
  • 500 g makaronu muszelki
  • 60 g orzeszków piniowych (zastąpiłam słonecznikiem)
  • 2 łyżeczki płatków chili
  • 40 g liści bazylii, grubo porwanych
  • 240 g fety, pokruszonej na kawałki
  • sól i świeżo mielony biały pieprz

Przygotowanie: 

Do misy blendera wlej jogurt, 90 g oliwy, przeciśnięty przez praskę czosnek i 100 g groszku. Zmiksuj na jasnozielony sos i przełóż do dużej miski. Ugotuj makaron al dente w dużej ilości osolonej wody. W czasie gdy się gotuje, podgrzej pozostałą oliwę na małej patelni na średnim ogniu. Dodaj orzeszki piniowe i płatki chili, smaż przez 4 minuty, aż orzechy nabiorą złotego koloru, a oliwa głębokiej czerwieni. Podgrzej pozostały groszek we wrzącej wodzie i odcedź go.

Odcedź makaron na sitku, potrząśnij nim, aby pozbyć się resztek wody, po czym stopniowo dodawaj do zielonego sosu (jeśli zrobisz to za szybko, jogurt może się zwarzyć). Dodaj ciepły groszek, bazylię, fetę, 1 łyżeczkę soli i 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego białego pieprzu. Wymieszaj delikatnie, przełóż na talerze i posyp orzeszkami piniowymi z oliwą.

 

Pesto z jarmużu.

DSC_0275

Kiedyś na jednym z wegańskich blogów przeczytałam, że gdyby blogerzy kulinarni przestali udawać, że jarmuż jest dobry, świat byłby lepszym miejscem. Po części muszę zgodzić się z tym stwierdzeniem, gdyż pomimo wielu prób przyrządzenia tego warzywa zaliczanego do grona super foods, nie udało mi się go polubić (aż do dziś).

Moją największą porażką była super zdrowa i smaczna (tylko w zamyśle) sałatka z kaszą jaglaną i podsmażanym jarmużem, którego nie dało się przerzuć. Po tym eksperymencie mój luby zerkał na mnie z podejrzliwością i wrogością, za każdym razem kiedy przynosiłam kolejny bukiet jarmużowych liści z ekojarmarku. Ja jednak uparcie twierdziłam, że dam mu jeszcze jedną szansę i mając w głowie tabelę z zawartością składników odżywczych, myślałam jak tu przemycić ten cudowny składnik w różnych potrawach. I tak wrzucałam garść do zupy z soczewicy, zdarzyło mi się także zrobić czipsy.

Czytaj dalej

Tapenada czyli pasta z zielonych oliwek, bazylii i migdałów

DSC_0179Pamiętam smak pierwszej oliwki, którą skosztowałam na imprezie urodzinowej babci. Jest to jedno z tych wspomnień, które bardzo dokładnie zapisują się w pamięci, głównie dlatego, że intensywny i wytrawny smak oliwki odrzucił mnie tak bardzo, że dopiero w wieku kilkunastu lat postanowiłam dać im drugą szansę. To historia od nienawiści do miłości, gdyż obecnie nie wyobrażam sobie życia bez zielonych, a tym bardziej czarnych oliwek. Uwielbiam je zjadać solo, na kanapce lub z makaronem, bakłażanem i sosem pomidorowym suto posypanym oregano przywiezionym z Grecji. Lubię też znienawidzoną przez niektórych czynność drylowania oliwek, która daje mi możliwość podjadania i chwilowego odpoczynku dla rozbieganej i owładniętej myślami głowy.

Jeśli po raz pierwszy słyszycie nazwę „tapenada” i brzmi dla Was obco i odstraszająco, nie dajcie się zniechęcić. W przygotowaniu pasta jest banalnie prosta, podobnie jak przygotowanie pesto. Wystarczy zaopatrzyć się w dobrej jakości oliwki, bazylię, kapary i migdały, a następnie rozdrobnić wszystko razem za pomocą blendera. Tapenadę można nakładać na kanapki lub połączyć z makaronem. Nie potrzeba już żadnych dodatków. Przepis w całości (niczego bym nie ujęła ani nie dodała) pochodzi z książki Davida Lebovitza „Moja kuchnia w Paryżu”.DSC_0167DSC_0141

Składniki:

  • 2 szkl. (260 g) zielonych oliwek (wydrylowanych)
  • 1/3 szkl. (35 g) nieprażonych migdałów w całości
  • 1 mały ząbek czosnku, obrany i drobno posiekany
  • 1 i 1/2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka kaparów, opłukanych i posiekanych
  • 1/3 szkl. (15 g) luźno wypełnionej świeżymi listkami bazylii
  • 1/2 szkl. (125 ml) oliwy z oliwek
  • sól morska

Przygotowanie:

Oliwki, migdały, czosnek, sok z cytryny i kapary umieść w misie melaksera/blendera. Posiekaj grubo listki bazylii, wsyp je do melaksera i miksuj kilka razy wszystkie składniki pulsacyjnie do lekkiego rozdrobnienia. Wlej oliwę z oliwek i całość miksuj pulsacyjnie na grudkowatą pastę z grubszymi kawałkami migdałów. Posól do smaku.

Makaron z sosem dyniowym, pomidorkami koktajlowymi i szynką parmeńską,

DSC_0377a

Choć nie jestem mistrzynią planowania, zwykle staram się przemyśleć co w danym dniu ugotuję. Skrupulatnie notuję potrzebne składniki i kroki, które mają przyczynić się do powstania wymarzonego dania. Kiedy jestem zmęczona tym codziennym planowaniem jadłospisu lub kiedy zostaną mi składniki, które lada moment mogą się zepsuć, lubię zastanawiać się co można z tych dostępnych resztek wyczarować. Wydaje mi się, że właśnie w ten sposób można się najbardziej rozwinąć kulinarnie, nawet jeśli to co powstanie, nie okaże się naszym popisowym daniem. Stąd właśnie wziął się mój dzisiejszy przepis na danie z makaronem. Ponieważ dyni pozostało mi naprawdę niewiele postanowiłam ją ugotować na patelni, zamiast upiec w piekarniku i zrobić puree. Zadecydowały względy ekonomiczne, jeśli jednak macie większą ilość dyni polecam drugą opcję, gdyż wtedy nabiera głębszego smaku i aromatu.

Ciekawa jestem jaki będzie Wasz ostatni w tym sezonie przepis na dynię.

Składniki na sos dyniowy:

  • ok. 300 g dyni pokrojonej w kostkę
  • 1/3 szkl. mleka
  • 1/3 szkl. bulionu warzywnego
  • 3 ząbki czosnku
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz do smaku
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

Pozostałe składniki:

  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 4-5 plasterków szynki parmeńskiej
  • świeża bazylia do dekoracji
  • makaron farfalle/linguine

Dynię pokrojoną w kostkę wymieszaj z posiekanymi ząbkami czosnku i oliwą. Smaż przez 3-5 min. na patelni. Wlej bulion i gotuj kolejne 10-15 min. aż dynia będzie miękka. Dodaj mleko, smaż przez następne 3 min., a następnie odstaw patelnię z ognia, a jej zawartość przelej do naczynia blendera i zmiksuj ze sobą składniki na gładki sos. Dodaj sól i pieprz do smaku.

W międzyczasie ugotuj makaron al dente. Rozgrzej patelnię z oliwą z oliwek i wrzuć na nią przekrojone na pół pomidorki koktajlowe, posyp świeżo mielonym pieprzem i szczyptą soli. Smaż chwilę, aby lekko się przyrumieniły, ale nie zrobiły zbyt miękkie (ważne jest, aby dobrze rozgrzać patelnię). Odcedź ugotowany makaron, połącz z sosem dyniowym, pomidorkami koktajlowymi i pokrojoną w paski szynką parmeńską. Udekoruj bazylią.

Smacznego!

DSC_0358

Makaron ze smażoną brukselką i parmezanem

Brukselka to warzywo pochodzące z Belgii, powstałe ze skrzyżowania jarmużu i kapusty.

Posiada cenne właściwości odżywcze. Zawiera dużą ilość witaminy K – około 200% RDA i 140% RDA witaminy C. Dostarcza nam także witamin z grupy B, witaminy A, potasu, manganu i żelaza. Warto więc spożywać ją jesienią, aby wzmocnić organizm przed infekcjami.

Dzisiaj dzielę się z Wami łatwym i szybkim do przygotowania przepisem na pełnoziarnisty makaron z brukselką i parmezanem. Przepis pochodzi ze strony: whatsgabycooking

Składniki na 2 porcje:

  • ok. 150 g brukselki
  • makaron pełnoziarnisty spaghetti
  • 3 łyżki masła
  • 1 łyżka pieprzu
  • 1 szkl. drobno startego Parmezanu (w oryginale: 3/4 szkl. Parmezanu + 1/4 sera Pecorino)
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

  1. Makaron ugotuj al dente w osolonej wodzie. Odlej 1/2 szklanki wody z makaronu. Odcedź.
  2. Brukselkę pokrój w kawałki.
  3. Na patelni rozgrzej masło i przysmaż brukselkę na złocisty kolor ok. 5 min. Dodaj pieprz, wymieszaj.
  4. Na patelnię wlej wodę z makaronu i gotuj aż odparuje, a brukselki staną się bardziej miękkie (ja lubię kiedy są lekko chrupiące, pilnuję więc aby się nie rozgotowały).
  5. Wymieszaj brukselki z makaronem i serem. Można dodać oliwy do smaku.

DSC_0113

Smacznego!

Makaron z bakłażanem i oliwkami

DSC_0114

Za każdym razem gdy wybieram w sklepie bakłażany, uśmiecham się pod nosem na wspomnienie, że nie tak dawno temu warzywa te były mi zupełnie obce. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że te niepozorne, ciemnofiołkowe niezidentyfikowane obiekty, będą częstym gościem w mojej kuchni.

Anna Czerni w książce Warzywa rzadko spotykane (1989), o bakłażanach pisze tak:

(Bakłażany) dla osiągnięcia pełnej dojrzałości potrzebują 120 suchych i 120 słonecznych dni – pomiędzy ostatnimi chłodami wiosny a pierwszymi przymrozkami jesieni. (…) Niektóre odmiany bakłażanów mają spore, białe owoce przypominające do złudzenia jajka, u innych są one bardziej wydłużone, gruszkowate lub też prawie kuliste. (…) Mają bogatą skalę odcieni skórki – od białej, poprzez jasnozielonawą aż do ciemnofiołkowej. Istnieje też francuska odmiana bakłażanów w paski białe i lila. Nazywa się zebrine.

W Polsce bakłażany pojawiły się pod koniec XVIII wieku, początkowo jako roślina ozdobna, później jako jadalna. Ciekawostką dla mnie była również nazwa jednej z tureckich potraw z bakłażanów o nazwie imam bayeldi (w tłumaczeniu: omdlały sułtan). Podobno kiedy sułtan turecki zakosztował tego dania, tak mu zasmakowało, że omdlał z zachwytu (inna wersja głosi, że z przejedzenia, jeszcze inna, że z powodu  kosztownych przypraw dodanych do potrawy).

Czytaj dalej

Conchiglioni ze szpinakiem i ricottą

DSC_0068

Dziś będzie o moim ulubionym makaronie conchiglioni, który wzbudza we mnie pozytywne skojarzenia. Przypomina mi o kolekcji przywiezionych z różnych zakątków świata muszli, które jako dziecko przykładałam do ucha nasłuchując szumu morza.

Choć nie przepadam za szpinakiem (i nie jest to związane z jakąś dziecięcą traumą), połączenie z serem ricotta i sosem pomidorowym bardzo mi odpowiada. Lubię zapiekanki, lubię mieszać składniki, układać je warstwami lub wrzucać chaotycznie do formy, a później patrzeć jak smaki przenikają się w piekarniku, sos gęstnieje, a wierzchnia, serowa warstwa staje się zarumieniona i chrupiąca.

Wybaczcie mi niedbale wykonane zdjęcia, ale byłam strasznie głodna. Na ich zrobienie wykorzystałam kilka minut podczas których zapiekanka się studziła po wyciągnięciu z piekarnika.

Czytaj dalej